Książki PDF Drukuj Email

Szelest przewracanych kartek, zapach farby drukarskiej, piękna, albo i nie okładka. Czy kochamy książki? Sądząc po ilości ludzi w księgarniach, raczej tak.

Dlatego spokojnie mogą spać wydawcy ,pomimo, że ostatnio reklamują się producenci czytników do e-książek.
Świat idzie ciągle do przodu i e-książki będą wypierały te prawdziwe, ale nic nie zastąpi tego poczucia zadowolenia, kiedy trzymamy w rękach pięknie wydaną, interesującą nas książkę.
Miłość do książek musi być zaszczepiona w dzieciństwie. Dla mnie ucieczką od codzienności zawsze były i będą książki. Kiedy jest mi źle, kiedy czuję się skrzywdzona przez ludzi, kiedy mam kłopoty, problemy dnia codziennego, wiem, że na półce, czy przy łóżku, leży moja pocieszycielka – książka. Zawsze tak było. Może dlatego uniknęłam wizyt u psychologów, psychiatrów, chociaż życie nie szczędziło mi ciosów. Nigdy nie rozumiałam i nie rozumiem osób, którzy nie lubią czytać książek. Pamiętam jednego z moich kolegów, który szczycił się tym, że przeczytał tylko jedną książkę, była to lektura obowiązkowa „Latarnik. ”Wiem, że to była poza z jego strony, bo pracuje w teatrze i nie opuszcza żadnego spektaklu. …
Różne książki czytałam i czytam. W liceum, przez prawie rok, czytywałam wyłącznie kryminały. Przeczytałam chyba wszystkie jakie były u nas dostępne. Dzisiaj, jak tylko widzę na półce  kryminał to odchodzę, nie mogę patrzeć, mam dosyć. Pierwszą książkę, taką dla dorosłych, przeczytałam będąc w piątej klasie szkoły podstawowej. Był to „Pewien uśmiech” Francoise Sagan. Moja matka przyniosła tę książkę z biblioteki. Ja po kryjomu wyniosłam ją do szałasu w ogrodzie i tam czytałam, z wypiekami na buzi, nie bardzo jeszcze wszystko rozumiejąc. Ale zapadła mi w pamięci. Potem całowałam lustro próbując sobie wyobrazić jak to jest gdyby mnie pocałował chłopak. Po bajkach, powieściach dla dzieci, ten skok w Sagankę był jednak przeżyciem..!
Potem czytałam falami, całego Zolę, Dostojewskiego, przebrnęłam przez Prousta. Delektowałam się wielkimi filozofami. Pamiętam pierwsze, przekazywane po kryjomu z rąk do rąk książki o Katyniu, czy Archipelag Gułag, i inne równie wstrząsające. No i cała klasyka wielkich, popularnych  pisarzy.
A moja pierwsza praca, po maturze, właśnie w księgarni i to rolniczej. Wysyłaliśmy książki po całym Kraju, pierwszy miesiąc pracy pakowałam paczki z książkami. Do dzisiaj w rodzinie nikt tak nie zapakuje paczki jak ja. Lubiłam momenty kiedy przywozili nowe książki z wydawnictw. Jaką  frajdą było przeglądać wszystkie nowości . Wolno nam było wybraną pozycję, odłożyć na półkę, dla siebie, i kupić. Pół pensji wydawało się na te zakupy. Książka była rarytasem, nie tak jak obecnie.
Pracując, potem, już po studiach, potrzebowałam literatury fachowej, z dziedziny finansów, negocjacji, psychologii. Po paru latach takiego czytania, zaczęłam odpoczywać przy tzw. literaturze lekkiej, trochę kobiecej, takiej „ do poduszki”. Lubię romanse historyczne, szczególnie angielskie, z lordami, hrabiami, markizami, damami, których jedynym zajęciem jest „pięknie pachnieć, chodzić na bale” itp. Jakie to odległe od naszej kobiecej, codziennej rzeczywistości. Ale co? Pomarzyć nie można? Chociaż ..” marzeniami ponad świat nie skoczysz, choćbyś sercu dał skrzydła największe”/ cyt./  nie rezygnujmy jednak z marzeń, bo one są naszą siłą napędową, naszą nadzieją, „kopniakiem” do działania.
Dlatego w Nowym roku życzę wszystkim spełnienia wszystkich marzeń.

KaEsKa

 

Reklama